Futurystyka
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Październik 21, 2017, 02:01:42

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
Forum zostało uruchomione 14 maja 2012 r.
ZACHĘCAM DO UMIESZCZANIA W WIADOMOŚCIACH PRZEWIDYWANYCH GODZIN LUB DNI SWEJ AKTYWNOŚCI.
16 wiadomości w 16 wątkach, wysłane przez 94 użytkowników
Najnowszy użytkownik: MarekkJoria
* Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
+  Futurystyka
|-+  Kategoria ogólna
| |-+  Hipisi i Woodstock
| | |-+  Ślady Bożych sandałów
« poprzedni następny »
Strony: [1] Drukuj
Autor Wątek: Ślady Bożych sandałów  (Przeczytany 241 razy)
Comporecordeyros
Administrator
Nowy użytkownik
*****
Wiadomości: 16



Zobacz profil Email
« : Czerwiec 17, 2012, 09:32:41 »



Potężny wpływ jaki wywarło w swoim czasie hipisowskie poruszenie, symbolicznie związane wydarzeniem na
Woodstock, jakkolwiek wydaje się, że wygasło i przeszło do historii, pozwalając światu powrócić do swej normy...
O normie można poczytać w podręcznikach do historii. Normalność świata wyraża się tam drapieżnymi wojnami o
wpływy i pieniądze, lekceważeniem wartości ludzi, odwiecznymi pasmami kłamstw...
Tak, mimo wszystko, historyczna chwila zapalenia ognisk wielkiej nadziei wyrażanej przez globalnego hipisowskiego
ducha młodości, z całą pewnością pozostanie co najmniej faktem, o ile nie iskrą zapalającą w przyszłości tę samą
nadzieję. Bo to przecież istotą tego ruchu było stare dobre marzenie o życiu pełnym, szczęśliwym i szczerze
zwracającym się w stronę ducha, a nie jakaś próżna alternatywa...
Z upływem czasu widać coraz wyraźniej, że były to natchnione działania, a ich szczerość, prawdziwość, ekspresja są do
dziś niedoścignione. Wydaje się że Wielki Duch był z nimi. Czy był to Duch Święty, nie wiem, ale wielki to on był na
pewno. Że zostali pognębieni, zgaszeni, że cierpieli za swą wiarę, że wielu poginęło... temu też nie da się zaprzeczyć.
Że ich natchnienie, w skali ogólnej, zostało zdeprawowane, przekupione, sprofesjonalizowane... nawet The Rolling
Stones nie zaprzeczy... (choć oni bliżsi są subkulturze punk)
Dlatego próbuję zadąć w ton intelektualny dla rozważenia tych rzeczy, jako rzeczywistej księgi faktów, aby nie rozwiały
się wspomnienia za pomocą lekceważenia, powierzchownych dyrdymałów i modystycznych frazesów.
Chodzi o ujrzenie w tym śladów Bożych sandałów, po podstawowych znakach: pragnienia miłości, pragnienia wolności,
pragnienia sprawiedliwości... Po uderzającym podobieństwie hipisowskich komun do zborów pierwszych chrześcijan.
Oraz po pieśniach, które z tego pozostały. Oczywiście nie można nie zauważyć też przebiegłej reakcji świata i Szatana
na światło miłości. Reakcji, która za pomocą pomylenia z pomieszaniem, taktyk złośliwości,  pognębienia polaryzacją...
subtelnie redukowała większość iskier ducha, plącząc ścieżki i gnębiąc swobodę różnymi histeriami.
Jakkolwiek sami hipisi, przeważnie nie szukali kościelnych praktyk i tradycyjnych chrześcijańskich modeli, a często byli
przeciwnikami tradycyjnej wiary na której się zawiedli, struktur które objawiały swą niesprawiedliwość, współpracę ze
złem i pogański zabobon. Jakkolwiek uciekali aż do dalekich jeszcze wtedy Indii, szukać swych przeczuć...
Tak ich podstawowe pragnienia były chrześcijańskie do szpiku kości. A więc szukali w istocie Boskich przymiotników,
a nie koniunktur mamony. Jakkolwiek udowodniono im rozpustę i zażywanie nielegalnych substancji... to przeważnie dlatego,
że trudno było udowodnić im grzechy główne, tak rozpowszechnione w nowoczesnych społeczeństwach.
Oczywiście, że jeszcze nie wszyscy się poddali i nie poddadzą... Ale przyszłość wzbiera i potrzeba jak świeżej wody
racjonalnych objaśnień dla tej młodzieży, która uderzona promieniem tego samego światła, błąka się na oślep
po zaułkach diabelskiej kpiny, po nieporozumieniach... próbując odnaleźć ścieżkę do widzianych duszą terenów.
By najczęściej zgubić odnalezioną nadzieję, a nawet utonąć w ciemnych kazamatach, w których już ich z tego wyleczą...
Oczywiście że zgadzam się z powszechną taktyką przekazywania idei i intuicji wolności bez zbytniego nazywania i
katalogowania... Ale cierpię na zbyt małą ilość legend i opowieści, których z tego co było mogłoby być dużo więcej.
By przeciwstawić je sprofesjonalizowanym analizom i reedukacyjnym opracowaniom, częściej służącym zapomnieniu
rozumu i wiary, niż budzącej ochotę na przyszłość pamięci.

« Ostatnia zmiana: Czerwiec 17, 2012, 09:37:31 wysłane przez Comporecordeyros » Zapisane
Strony: [1] Drukuj 
« poprzedni następny »
Skocz do:  

Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.13 | SMF © 2006-2011, Simple Machines LLC Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!